środa, 22 października 2014

230. walka z omletami

Przedstawię Wam pokrótce przebieg starcia. Rozbiłam jedno jajko, elegancko oddzieliłam biało od żółtka. Rozbiłam drugie, żółtko się wymsknęło i widowiskowo rozpłynęło w białku. Tylko spokojnie. Sięgnęłam po kolejne dwa jajka i tym razem wszystko poszło, jak należy. Masę przygotowałam, kierując się tym przepisem. Wylałam na patelnię, patrzyłam jak się smaży. A teraz się przewrócisz na drugą stronę. Podeszłam do przewracania z dwoma łopatkami i talerzem. No i udało się, choć kropki ciasta przyozdobiły pół kuchni. Ale w końcu wygrałam!
bananowy omlet z kremem czekoladowym, nerkowcami i plasterkami banana

21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. dokładnie i prezentuje się naprawdę nieźle ! :)

      Usuń
  2. A dodatki takie rozpieszczające wręcz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygrałaś i to w jakim stylu!
    Ten omlet wygląda pysznie czekoladowo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodki smak zwycięstwa ;D raczej walka z jajami.
    Ps. Ja zawsze rozbijam jajka do dwoch osobnych naczynek. Jak się jedno rozwali to marnuje się jedno nie dwa ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja nienawidzę gdy żółtko dostaje się do białka! ;/
    Ale omlet wyszedł wspaniały, pierwsza klasa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem takie żółtko da się odratować, ale gorzej jak się rozpłynie, wtedy po ptakach :D
    Ale jak na tak ciężką walkę, efekt super!

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też czasami 3 światy z oddzielaniem żółtek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja Ci mówię, omlety są niebezpieczne :P

    OdpowiedzUsuń
  9. banan i czekolada - i tu mnie masz! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. bo liczą się chęci i... pyszne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 1:0 dla Ciebie i to nie tylko jeśli chodzi o samo przyrządzenie, ale i prezentacja mistrzowska:D

    OdpowiedzUsuń
  12. hahah :D moje omletowanie tez tak wyglada, dwie lopatki i talerz to niezawodni pomocnicy! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. powalczyłaś ale wyszło ito najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń