środa, 7 maja 2014

129. już jestem

Prawie tydzień mnie nie było. Najdłuższe rozstanie z blogiem, jak do tej pory. Stęskniłam się.
bananowy krem z tofu, bananem, płatkami migdałów, cynamonem i syropem z agawy

Licheń, Żyrardów, Otwock, Konstancin-Jeziorna, Łódź i oczywiście sama Warszawa - te wszystkie miejsca odwiedziłam, niektóre po raz pierwszy (nieostatni), niektóre po raz kolejny już. Dużo pisać nie będę, bo nie chcę zanudzać, więc tylko podzielę się ogólnymi wrażeniami: 
- bazylika w Licheniu jest imponująca i wcale nie kiczowata, ale po co to komu?,
- Żyrardów mnie bardzo zaskoczył, cały z czerwonej cegły, przyjemne kawiarenki z wyborną herbatą,
- w Otwocku muzeum było zamknięte, a zabytki się pochowały, więc zawód lekki,
- Konstancin-Jeziorna - miasto w lesie, pełno will i piękny park zdrojowy,
- w Warszawie jestem zakochana od pierwszego odwiedzenia, za każdym razem chętnie odwiedzam ulubione miejsca i odkrywam nowe,
- Łódź, miasto-potwór, pałace i bloczydła, przytłaczające i magnetyzujące zarazem.
Poza tym: dużo pysznego jedzenia, dużo lodów i hektolitry herbaty i kawy. Pogoda pół na pół, ale w zasadzie tylko jeden dzień nie nadawał się na spacery, więc ogólnie na plus.
Nie mogę się doczekać następnego wypadu, ale to dopiero w wakacje...
Syrenka na miejscu; buraczkowe i bazyliowe czy marchewkowe i koperkowe?; kolorowa woda; falafel i hummus w namiocie pod synagogą; jak na obrazku; uważaj, to nie kałuża, to Pałac Kultury; przed deszczem chronimy się w kawiarni; po deszczu tęcza; gigant w mieście (muzeum kinematografii w Łodzi)

Kontynuuję udział w Akcji Pozytywnego Myślenia Wiktorii. Zadanie na maj to: "codziennie stawiać sobie za cel zrobienie czegoś, co jest w porządku - chociażby uśmiechnięcie się do 10 osób na ulicy, wyrzucenie śmieci sąsiadce, przywitanie się z koleżanką, której nie lubię lub powiedzenie mamie "Kocham Cię''. Za mało jest relacji międzyludzkich, za mało wzajemnej pomocy, ciepła i koleżeństwa. Nie izolujmy się, żyjmy między innymi... Niech maj będzie miesiącem drobnych, miłych dla nas i innych uczynków. To poprawi nam humor znacznie bardziej niż kostka czekolady czy nowy ciuch." Zobaczymy. :)

*Zrobię słodką niespodziankę przyjaciółce.*

21 komentarzy:

  1. Też uważam, że Łódź jest magnetyzująca, choć byłam w niej tylko raz. Lody marchewkowe :3

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę w końcu nabyć tfu!
    ten krem wygląda nieziemsko!
    Cieszę się, że już wróciłaś:))

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakie pysznosci po tej przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie jesteś! :)
    Ale miałaś zwiedzania! Chętnie pojechałabym do Łodzi, nigdy nie byłam. I owy Żyrardów z kawiarenkami brzmi intrygująco :)
    Smaki lodów powalają, nie wiem, czy bym się odważyła na nie. Chociaż, na marchewkowe może tak, ale koperkowe...? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wracasz w cudownym stylu! Fajny taki wyjazd, mnie też by się przydał, bo moje miasto mnie już przytłacza :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cudowną miałaś wyprawę :-)
    A kremem jestem oczarowana <3 na mikserze trwa moja akcja - tofu w akcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj chciałabym te miejsca odwiedzić :) I takich lodów posmakować :D
    Ale dobrze, że jesteś już i to powrót w idealnym według mnie stylu. Kocham krem z tofu <3

    PS. Zdjęcie ,kolorowa woda" genialne. Gdzie to jest?

    OdpowiedzUsuń
  8. wracasz z genialnym kremem :) fajna taka wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wszędzie tofu, aż jestem ciekawa smaku! :)
    krem wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne zobowiązanie, praktykuję je już jakiś czas ;)
    Z tych lodów to tylko koperkowe mnie zdziwiły :o

    OdpowiedzUsuń
  11. przepyszny ten twój powrót, od razu nabrałam ochoty na krem z tofu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. My również tęskniliśmy :) Powróciłaś z pysznym kremem ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Super ze juz jestes , wracasz w wielkim stylu <3 CUdne zdjecia i wspomnienia <3 Wrszawe tez mimo wsyztsko bardzo lubie i pomysłowe zdjecie pałacu :) !

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że jesteś! O w Łodzi byłaś? Szkoda, że się nie spotkałyśmy heh ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten krem jest mega puszysty! Powrót w wielkim stylu. Lubię takie wycieczki, zazdroszę.
    A tych lodów pragnę spróbować! ;3

    OdpowiedzUsuń
  16. łohohohoho, ile zwiedzania!

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne te Twoje śniadanka! Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń