poniedziałek, 5 października 2015

470. wieczorowe

Niby jestem na studiach dziennych, ale przez to, że dwa dni zaczynam popołudniu i kończę wieczorem, mam wrażenie, że wylądowałam na wieczorowych. Nie lubię takiego planu. Cały dzień w zasadzie zmarnowany na sprawdzanie czy już pora wyjść z domu. Ale plus jest taki, że mam wolne dłuuugie poranki. I dzisiejszy zamierzam wykorzystać na przyjemności. Zresztą to samo tyczy się południa i wczesnego popołudnia. No a potem uczelnia...
wegański chlebek dyniowy z daktylami i migdałami, podany z duszonymi śliwkami

Ostatnio taka moda na weganizm, więc i ja się wpasowuję. :D
Udanego tygodnia! :)

10 komentarzy:

  1. mmmm idę zjeść śniadanie, bo się głodna zrobiłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. wszyscy przekonują mnie do duszonych śliwek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa lata temu też miałam na drugą zmianę i pamiętam te długie poranki kiedy mogłam poczarować w kuchni :) za to im więcej miałam czasu, tym dłużej się zbierałam i ciągle się spóźniałam :P dyniowy! Wiem, jaki był dobry ten chlebek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez oszczędność także przez dwa lata miałam wykłady z wieczorowymi i niestety trzeba było siedzieć od wieczora. W tym roku podobnie :P Więc znam ten ból :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektórzy to nazywają modą, a może raczej jest to potrzeba?
    Taki plan niezbyt by mi podpasował xd Jednak wieczorem jestem mniej produktywny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy nie zrozumiem zajęć popołudniowych, komu się chce kiblować do wieczora w robocie? no komu? współczuję trochę, chociaż z drugiej strony dzisiejszym ciachem pokazałaś, że te dłuższe poranki można wykorzystać w naprawdę piękny sposób:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pysznie :) Zmiany popołudniowe są masakryczne niby można myśleć że rano się wyśpimy jednak wygląda to zupełnie inaczej :/

    OdpowiedzUsuń